NIEWINNIE SKAZANA... W związku z łamaniem moich praw, co do możliwości rozpatrzenia zażalenia z dnia 16 marca na moje tymczasowe zatrzymanie stwierdzam, iż Prokurator Roman P oraz Sędzia Sądu Rejonowego Iwona W mimo istniejących przepisów o rozpatrywaniu zażalenia bezzwłocznie łamią je i dokładają wszelkich starań, aby to zażalenie nie zostało rozpatrzone. Z dokumentu otrzymanych w dniu 2 maja w Sądzie Rejonowym wynika, iż akta zostały przekazane do tego Sądu 12 kwietnia , natomiast 21 kwietnia zostały przekazane do Sądu okręgowego w Katowicach. Z analizy tego dokumentu wynika jasno, iż Sędzia Iwona W, przed wydaniem decyzji o moim zatrzymaniu nie poświeciła nawet 5 minut na analizę akt. Natomiast po upływie prawie dwóch miesięcy, potrzebuje kilkunastu dni, żeby przejrzeć akta i dowiedzieć się, za co mnie skazała. Jest to ewidentny fakt, łamania prawa przez Wymiar Sprawiedliwości. Jednocześnie nadmieniam, iż załączony dokument został zdobyty przez mojego męża w sekretariacie Sądu Rejonowego, po ponad dwu godzinnym oczekiwaniu na jakąkolwiek odpowiedź oraz żądaniem tej odpowiedzi na piśmie.
W dzień wydania przez Sąd Rejonowy w Katowicach wydział III karny postanowienia o moim tymczasowym aresztowaniu napisałam zażalenie do tego postanowienia. Niestety nie wiem, kiedy zostało wysłane do Sądu, ponieważ wszystkie listy przechodzą najpierw przez prokuratora. Zażalenie na w/w postanowienie złożyła również moja rodzina za pośrednictwem mecenasa Janusza M z datą nadania 16 marzec . Niestety do tej pory nie została wyznaczona data rozprawy. Adwokat, który prowadzi moją sprawę ??? mecenas Henryk S, poinformował mnie, że akta do dnia dzisiejszego nie zostały przekazane z prokuratury i Sądu Rejonowego do Sądu wyższej instancji. Akta te są celowo przetrzymywane przez prokuratora Romana P i sędzinę Iwonę W, co uniemożliwia rozpatrzenie zażalenia. Co najmniej dwa tygodnie temu adwokat został zapewniony, że akta sprawy wyjdą do Sądu jeszcze w tym samym tygodniu. W związku z zaistniałą sytuacją i ogromnym stresem, jaki przeżyła moja rodzina, pogorszyła się ich ogólny stan zdrowia. Mój syn Szymon mający 13 lat trafił do szpitala z zagrożeniem życia. Jak orzekła lekarka stan ten został spowodowany stresem.
W dniu 14 marca br. około godziny 7.00 rano do naszego domu wtargnęli funkcjonariusze CBŚ z Częstochowy (kobieta i dwóch mężczyzn) z nakazem przeszukania domu oraz zatrzymania mnie na 48 godzin. Wtargnięcie było tak brutalne, iż moje dzieci 16 letnia Karolina wpadła w histerię i zaczęła płakać, natomiast córka Kamila dostała krwotoku z nosa. W tym czasie w domu była również moja najstarsza córka Magdalena Glodny z ośmiomiesięcznym dzieckiem. Funkcjonariusze kazali mi się szybko ubierać i jeden z nich cały czas był przy mnie, nawet w czasie ubierania. Funkcjonariusze przystąpili do przeszukiwania. Mieli przy sobie kartkę z nazwami firm bez adresów i NIPów. Przeszukano wszystkie dokumenty znajdujące się w biurze, nawet kosz na śmieci. Szukano kilka godzin i nic nie znaleziono. W tym czasie moje dzieci cały czas płakały. Następnie zeszliśmy do hurtowni oddalonej o 200 metrów. Tam razem z funkcjonariuszami przejrzeliśmy naszą bazę danych kontrahentów. Nie zaleźliśmy nawet podobnie brzmiącej nazwy. Przeszukanie trwało do godzin popołudniowych. Funkcjonariusze zabrali rejestr naszych kontrahentów i przewieźli mnie do więzienia w Częstochowie. W celi było zimno. Spałam w płaszczu przykryta kocem. Następnego dnia z Częstochowy zostałam przewieziona do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Przesłuchiwał mnie Prokurator Pietrzak. Pokazał mi zdjęcie nieznanej mi osoby i pytał czy z nim współpracowałam. Odpowiedziałam, że nie. Pan Prokurator powiedział, że ma dowody, ale nie mógł mi przedstawić ani jednego. Oświadczył mi, że kupowałam towary bez faktur. Po przesłuchaniu przewieziono mnie do sądu oddalonego o kilka kilometrów. Przyszedł tam mój mąż, ale nie mógł się do mnie zbliżyć (był odpychany przez policjantów). Dwóch policjantów wprowadziło mnie do sali rozpraw, gdzie była Pani Sędzia, Pan Prokurator Pietrzak i Protokolant. Pani Sędzia odczytała mi akt oskarżenia, w którym po słowach, że ???w okresie od marca 2001 r. do września 2002 r. brałam udział w zorganizowanej grupie przestępczej mającej charakter zbrojny??? zrobiło mi się słabo i odechciało wszystkiego. Czas rozprawy trwał około 8 minut. Sędzia nie zapoznała się z żadnymi dowodami. Po moim pytaniu, jakie ma dowody na moją winę, Sędzia stwierdziła, że obrażam sąd. Na rozprawę chciał wejść mój mąż, lecz Pani Sędzia stanowczo oznajmiła, iż jest zbyt ciasne pomieszczenie. Wyprowadzono mnie z sali rozpraw. Pozostała tam tylko Pani Sędzia wraz z Prokuratorem. Po krótkiej chwili wyszli razem z sali. Na moje pytanie, jaki jest wyrok, Pani Sędzia powiedziała, ze zostałam skazana na 3 miesiące, a ona idzie napisać uzasadnienie. Czyli według mnie Pani Sędzia razem z Prokuratorem ustalali wyrok. Po ogłoszeniu wyroku Prokurator dał mi do podpisania jakieś dokumenty. Byłam tak zrezygnowana, że podpisałam je nie czytając. Pan Prokurator odebrał ode mnie dokumenty i coś w nich skreślił. Dopiero będąc w celi przeanalizowałam je. Na dokumentach drobnym drukiem pisało: ???Czy oskarżona domaga się ustnego uzasadnienia zarzutów????. Pan Prokurator podkreślił, że nie domaga się. Mój mąż chciał również wejść na ogłoszenie wyroku, lecz ze strony Pani Sędzi padła ta sama odpowiedz, że pomieszczenie jest zbyt ciasne. Przetransportowano mnie do Częstochowy, a następnego dnia do więzienia w Lublińcu, gdzie przebywam do tej pory. Chciałam podkreślić, że w ciąg miesiąca moja rodzina nie została powiadomiona żadnym dokumentem, na jakiej podstawie zostałam aresztowana. Nie miałam żadnego kontaktu z moimi dziećmi. Mój adwokat, przez 2 tygodnie nie był przyjmowany przez Prokuratora. Wszelkie wiadomości zostały objęte tajemnicą. Dopiero 5 kwietnia mój adwokat dostał pisemne uzasadnienie od Prokuratora, w którym zarzuty są zupełnie inne niż te, za które skazał mnie sąd. W rozmowie z naszym adwokatem na pytanie, jakie ma dowody przeciwko mnie Prokurator oświadczył, że ???byłam harda i nie przyznałam się do winy???. Dlatego mnie aresztował. Minął ponad miesiąc i do tej pory nie byłam przesłuchiwana. 30 marca miało być przesłuchanie w Częstochowie, gdzie był nasz adwokat, lecz nie dowieziono mnie ze względu na ???trudności w transporcie???. Z relacji rodziny wiem, że w związku z moim aresztowaniem, sytuacja naszej firmy pogarsza się. Tracimy kolejne zamówienia. Zostawiłam w domu czworo dzieci. 13-letni syn Szymon , 16-letnia Karolina , 18-letnia Kamila , oraz moja najstarsza córka 23-letnia Magdalena . Mój syn Szymon od dwóch miesięcy przebywał w Centrum Pediatrii w Sosnowcu im. Jana Pawła II z objawami anoreksji. Szymon choruje również na padaczkę. Choroba ta ujawnia się po przeżytym stresie (np. klasówka), gdy zasypia lub się budzi. Na domiar złego został wypisany ze szpitala 24 marca przez Panią ordynator, po tym jak dowiedziała się o tym, że jestem w więzieniu. Oświadczyła to telefonicznie mojemu mężowi, dając do zrozumienia, że na jej oddział jest duża kolejka, a ona nie będzie trzymała dziecka kryminalisty. Stan mojego syna pogarsza się z dnia na dzień, o czym może świadczyć orzeczenie Pani Psycholog z Gliwic, że tak niska waga mojego syna jest zagrożeniem dla jego życia i nie może się podjąć, żadnej terapii psychicznej, ponieważ organizm jest zbyt wycieńczony. Uważam, że cała ta sytuacja jest wielkim bezprawiem, łamaniem praw człowieka i skandalem w Unii Europejskiej, nie do zniesienia dla mnie. Upłynął miesiąc, a ja nadal siedzę w więzieniu bez dowodów. Zniknęłam nagle z domu i moja rodzina nie wiedziała, co się ze mną dzieje. Minął ponad miesiąc, a do Sądu Apelacyjnego nadal nie wpłynęły akta w mojej sprawie.
Komentarze (5)
... Napisane przez animator_wawa,
marzec 04, 2010
szok !!!!!!!!! uwazam ,ze powinnas napisac do Helsinskiej Fundacji Praw Czlowieka - Kliniki Niewinnosci ! Myslze, ze rowniez moga pomoc Ci prof. Marian Fliar badz prof. Jan Widacki. Sluze namiarami .
+0
... Napisane przez justysia,
marzec 04, 2010
Janusz dla sprostowania: nie jest to sytuacja w jakiej znalazła się Nemi ale tekst, który nadesłała. Że szok? Zgadzam się w pełni
+0
... Napisane przez emiro,
marzec 07, 2010
Kolejny przykład na to iż skazując kogoś na karę pozbawienia wolności (bez względu na to czy to sankcja czy też wyrok do odsiadki ) największą karę ponosi rodzina osoby uwięzionej. Sam skazany przebywając w zakładzie karnym nie jest w stanie pomóc swojej rodzinie , gdzie często są sytuacje kiedy dochodzi do prawdziwych tragedii.
+0
... Napisane przez admin,
marzec 07, 2010
To są traumatyczne przeżycia dla obu stron , nie da się tego nigdy zapomnieć.
+0
... Napisane przez gnita,
kwiecień 12, 2010
TEMIDA JEST Z ZAŁÓŻENIA STAROŻYTNYCH ŚLEPA ,CHOĆ I TO MIAŁÓ GWARANTOWAĆ JEJ OBIEKTYWIZM ALE GŁUCHA?ŻENADA POPROSTU I KOLEJNA BEZSENSOWNA TRAGEDIA WYGENEROWANA PRZEZ OPATRZNIE ZROZUMIANY PRZEZ JEGO URZĘDNIKÓW WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI
+0
Napisz Komentarz
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta