|
lut 20
2010
|
Prawda o zwyczajnym, niezwyczajnym życiu kochajacej i czekajacej kobiety.Dodane przez nemi99 in Nieotagowane |
|
Postanowiłam pisać o zwyczajnym ,niezwyczajnym życiu kochającej i czekającej kobiety...Bo gdzieś muszę lokować to co czuję...i podzielić się tym co było co jest...bo co będzie to czas pokaże....
Tak było na początku.....Pierwsze tygodnie czekania....
Myślałam, że już będzie dobrze, że tym razem mi się uda, że obejdzie się bez dołów dziwnych i zwał niepotrzebnych....nie wyszło. Cały świat znów runął mi na głowę, misternie budowany spokój prysnął jak bańka z mydła, odkopywana spod ziemi radość życia znów skryła się gdzieś głęboko....nie ma nic, otacza mnie pustka, którą wypełniam tylko schizofrenicznymi filmami kręconymi w mojej głowie. Mętlik w głowie sięga granic ludzkiej wytrzymałości, nic nie wiem....boję się pytać w obawie przed tym co usłyszę w odpowiedzi, nie czuję nic poza wypełniającym moje życie bezsensem.
Obawiam się, że stanęłam w miejscu (gorzej....widzę, że posuwam się jakąś długą drogą w dół)...muszę coś ze sobą zrobić, coś zmienić, jakoś „odświeżyć” swój żywot. Wpadłam na „genialny” pomysł wyjazdu z rodu Kraka, zmiany środowiska, odcięcia się od tego co dzieje się wokół mnie. A teraz boję się tego co zrobiłam, boję się, że ten plan się ziści i będę musiała stawić mu czoła. I zastanawiam się czy to jest rozwiązanie, czy ucieczka cokolwiek zmieni....czy przypadkiem nie będzie jeszcze gorzej?Z drugiej strony chyba wszystko jest lepsze od takiego stanu do jakiego się doprowadziłam (do jakiego doprowadził mnie ON, ona, oni)....wszystko jest lepsze od widoku, jaki roztacza się przed moimi oczami codziennie, od atmosfery w pracy, w domu....w moim życiu. Zdaję sobie sprawę, że – przynajmniej w pewnych przypadkach – sama jestem winna temu co się dzieje, że jestem nerwowa, niezdolna do normalnego funkcjonowania w środowisku i to sprawia, że nie potrafię dogadać się z ludźmi.
Nie wiem co robić i boję się o siebie (autentycznie się boję), bo zwariowałam chyba....jeszcze nigdy tak nie było........psychiatryk – oto moja diagnoza!

Napisane przez Barbara, luty 21, 2010



realistyczny bardzo z nutką tajemniczości ...
Ale to prawda, twoja mama